I nastał długi weekend - w Japonii poniedziałek jest dniem wolnym, z okazji Święta Tężyzny Fizycznej :D Chyba wypiję z tej okazji piwko czy co ;P
A tak poza tym cóż? Pierwszy tydzień szkoły za nami, w wyniku przetasowań zajęciowych w przyszłym nie będziemy już mieli nic razem. Przedwczoraj skierowani przez panią szkolną sekretarkę udaliśmy się do księgarni, znajdującej się w małym mieszkanku (i nazywającej się Wielka Dolina :D) gdzie przez pół godziny zastanawialiśmy się, które książki kupić - jest to bowiem księgarnia, sprzedająca tylko i wyłącznie materiały do nauki japońskiego - wszystkie poziomy, wszystkie dziedziny, czego dusza zapragnie! Totalny wypas. W końcu kupiliśmy 5 najbardziej interesujących pozycji, ale z całą pewnością jeszcze tam kiedyś wrócimy...
Zjedliśmy po suupaabaageerze (american style, na tależu osobno bułka i wszystkie składniki) i wypchani na maksa potoczyliśmy się do domu.
1 komentarz:
Moze mnie pamiec myli ale siec takich wlasnie kanjpek z jazzem alle-american style opisywal Murakami:)Massa.
HHHHEEEHH!
Prześlij komentarz