sobota, 6 października 2007

Długi weekend!


I nastał długi weekend - w Japonii poniedziałek jest dniem wolnym, z okazji Święta Tężyzny Fizycznej :D Chyba wypiję z tej okazji piwko czy co ;P

A tak poza tym cóż? Pierwszy tydzień szkoły za nami, w wyniku przetasowań zajęciowych w przyszłym nie będziemy już mieli nic razem. Przedwczoraj skierowani przez panią szkolną sekretarkę udaliśmy się do księgarni, znajdującej się w małym mieszkanku (i nazywającej się Wielka Dolina :D) gdzie przez pół godziny zastanawialiśmy się, które książki kupić - jest to bowiem księgarnia, sprzedająca tylko i wyłącznie materiały do nauki japońskiego - wszystkie poziomy, wszystkie dziedziny, czego dusza zapragnie! Totalny wypas. W końcu kupiliśmy 5 najbardziej interesujących pozycji, ale z całą pewnością jeszcze tam kiedyś wrócimy...


Zmieniając klimat z naukowego na gastronomiczny - właśnie wróciliśmy ze spaceru. Na spacerze - wiadomo - człowiek głodnieje. Mieliśmy oboje wielką ochotę na pizzę, jednak tego wieczoru przeznaczone nam było zgoła co innego... Otóż trafiliśmy do Pip's Coffee House - knajpki w samym centrum miasta, urządzonej jak amerykański diner, ze starym bluesem w głośnikach, keczupem Heinza, reklamami Colt Firearms Company na ścianie i - co najważniejsze - właścicielem. Właściciel był najważniejszy nie tylko z racji pełnionej przez siebie funkcji, ale też z racji tego, że wyglądał jak japoński James Brown. Na zakupach. Serio serio - był gruby jak James, śmiesznie chodził jak James, miał twarz(!) jak James i - oczywiście - mówił niewyraźne - jak James. Miał nawet złote łańcuchy. A na zakupach dla tego, że zamiast mega-fryzu miał kaszkiet.
Zjedliśmy po suupaabaageerze (american style, na tależu osobno bułka i wszystkie składniki) i wypchani na maksa potoczyliśmy się do domu.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Moze mnie pamiec myli ale siec takich wlasnie kanjpek z jazzem alle-american style opisywal Murakami:)Massa.
HHHHEEEHH!